Świat Biblii Romana Brandstaettera

Materiały Ogólnopolskiej Interdyscyplinarnej Sesji Naukowej, która odbyła sie 20-22 października 1999 r. na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

 

Spis treści

  • Przedmowa - ks. prof. dr hab. Jan Kanty Pytel
  • Przemówienie prof. dra hab. Stefana Jurgi, Rektora UAM
  • Słowo wprowadzające prof. dra hab. Stanisława Lorenca, Prorektora UAM
  • Otwarcie Sesji przez ks. prof. dra hab. Tomasza Węcławskiego, Dziekana Wydziału Teologicznego UAM
  • Jan Góra OP: Trzy życia i trzy śmierci Rabbiego Romana Brandstaettera z Tarnowa, z Galilei

REFERATY I DYSKUSJE

  • Aleksander Wojciech Mikołajczak: Między Jeruzalem a Romą. Świat znaków i znaczeń Romana Brandstaettera
  • Waldemar Chrostowski: Romana Brandstaettera czytanie i objaśnianie Biblii
  • Kazimierz Bednarski: Wątki biblijne w wybranych dramatach Romana Brandstaettera
  • Stanisław Włodarczyk: Przenikanie się tradycji obydwu Testamentów w powieści Jezus z Nazarethu Romana Brandstaettera
  • Ryszard Stachowski: Psychologia osób w Jezusie z Nazarethu Romana Brandstaettera
  • Marian Wolniewicz: Przekład Jakuba Wujka a Romana Brandstaettera
  • Jerzy Chmiel: Biblia - ojczyzna Romana Brandstaettera. Esej hermeneutyczny
  • Anna Świderkówna: Lectio divina Romana Brandstaettera
  • Paweł Kochaniewicz: Komunikat naukowy: Do świata Biblii Brandstaettera kuchennymi drzwiami
  • Bogdan Burdziej: Polscy poeci pod łukiem Tytusa (R. Brandstaetter)
  • Bogdan Burdziej: Brandstaetter: Skonaj, o  Jeruzalem, w mej piersi

DYSKUSJA PANELOWA

  • Zamknięcie Sesji - ks. prof. dr hab. Jan Kanty Pytel
  • Prezydium Sesji Naukowej
  • Bibliografia twórczości Romana Brandstaettera
  • Liturgia Eucharystyczna na zakończenie Sesji
  • Dokumentacja uroczystości pogrzebowych Romana Brandstaettera
  • Korespondencja
  • Prasa o Sesji

Roman Brandstaetter:

  • Biblio, Ojczyzno moja
  • Nowy podziw dla piękna przyrody

 

 

 


Kazimierz Bednarski

 

Wątki biblijne w wybranych dramatach Romana Brandstaettera

 

"O Biblio,
Biblio,
Biblio
Stolico Pana
Wschodząca nad szaleństwem bezładu
I przepaściami zamętu,
Módl się za tych, którzy w ciebie wierzą,
I za tych, którzy w ciebie wątpią.
Módl się za tych, którzy cię czytają.
I za tych, którzy nie umieją cię czytać,
Módl się za tych, dla których jesteś Prawdą,
I za tych, dla których jesteś zbiorem
Orientalnych baśni”.

Fragment cytowanej poezji dowodzi, że R. Brandstaetter był zadomowiony w Biblii, stąd cała jego twórczość, w tym dramaty, jest jakby echem tej jedynej Księgi. Nic więc dziwnego, że na pytanie, czym była natchniona Księga dla niego jako pisarza, odpowiedział: "Biblią byłem zafascynowany od dzieciństwa. Złożyło się na to wiele przyczyn, z atmosferą domu rodzinnego włącznie: mój dziadek był wybitnym pisarzem hebrajskim, którego uczestnictwo w literaturze przypadło na drugą połowę XIX wieku; był współtwórcą tak zwanego Oświecenia żydowskiego - Haaskala - ruchu zmierzającego do europeizacji Żydów, wprowadzenia ich do kultury uniwersalnej; ruchu zresztą o wyraźnych tendencjach pozytywistycznych. Od najmłodszych lat zatem Biblia była dla mnie tylko księgą natchnioną - religijną - ale też księgą po prostu piękną. Bo właśnie dziś, z perspektywy czasu to widzę - wychowywałem się na trzech przesłankach kulturowych: polskiej, biblijnej i grecko-łacińskiej. Te trzy pierwiastki pierwotnie ukształtowały i potem dalej, przez całe życie tworzyły moją umysłowość. Z nich Biblia była tym, co rozumiałem jako dobro i piękno. Od najwcześniejszych lat krążyłem wokół jej tematów. Ściślej, jej tematy krążyły wokół mnie”. 

W bogatej twórczości Romana Brandstaettera znajdują się utwory dramatyczne (stanowią one zdecydowaną przewagę), powieści (Jezus z Nazarethu, Prorok Jonasz), eseje, Krąg biblijny, poezje oraz liczne tłumaczenia Shakespeare'a, poezji starohebrajskiej, Psałterza i Ewangelistów. Ze skarbca literackiego dramatów wybieram trzy, te, które wiąże przypowieść o synu marnotrawnym {Ł15, 11-32), tj. Powrót syna marnotrawnego, Pokutnik z Osjaku i Dzień gniewu.3 

Bohaterem pierwszego dramatu jest słynny w XVII wieku Rembrandt, drugiego - król Polski Bolesław Śmiały, trzeciego - oficer "SS” Born, smutne wcielenie syna marnotrawnego, który połamał szczeble drabiny w pionie do Boga, a w poziomie "zaminował” mosty do człowieka w dramacie Dzień gniewu.

Rok 1999 przeżywany jest w Kościele jako Rok Boga Ojca, i to on uzasadnia wybór tych trzech dramatów, ukazujących personae dramatis na różnych drogach życia, uwikłanych w świat walki, przeżywających konflikty sumienia, zderzających się z tajemnicą łaski.

 

Biblijny syn marnotrawny w centrum trzech dramatów

 

Rembrandt (prawdziwe nazwisko R. Hermenszoon Van Rijn, 1609-1669), holenderski malarz i grafik, jeden z największych twórców w dziejach sztuki. Działał w Amsterdamie, miał wielu uczniów. Wywarł na sztukę europejską swój niepowtarzalny wpływ. Malował głównie portrety, obrazy religijne, rodzajowe, mitologiczne i pejzaże. Do najwybitniejszych jego dzieł należą: Lekcja anatomii doktora Tulpa, Pejzaż z miłosiernym Samarytaninem, Wymarsz strzelców, Uczniowie z Emaus; liczne portrety oraz Powrót syna marnotrawnego, namalowany w 1669 roku.

Już sam tytuł dramatu R. Brandstaettera Powrót syna marnotrawnego jest biblijny i sięga do przypowieści Jezusa o miłosiernym Ojcu, przekazanej tylko przez Łukasza (15, 11-32). Dostrzega się tu dokładnie "skopiowany” wątek biblijny. Ojciec w dramacie Pisarza nosi imię Harmen i jest młynarzem w Lejdzie. Jawi się tutaj także matka artysty Cornelia i rodzeństwo Rembrandta, starszy brat Adrian i siostra Lisbeth (s. 8).

Rembrandt świadom swego talentu opuszcza Lejdę i na miejsce zamieszkania obiera gwarne i moralne popsute miasto. Tam rzeczywiście spełniają się jego marzenia, bo szybko staje się bożyszczem dam i świecznikiem holenderskiego biznesu. Jako fan Amsterdamu zapomina o swojej najbliższej rodzinie. Brat Adrian daremnie prosi go o finansowe wsparcie na remont młyna i utrzymanie domu. Złe rady zazdrosnej żony Rembrandta i jego rozrzutne życie stały się powodem znieczulicy nawet wobec matki. Cornelia umarła bardziej z rozpaczy niż z choroby. Wszystko jednak ma swój koniec. Rembrandt także przekonał się o tym, kiedy popadł w niedostatek i utracił wewnętrzny pokój. Wraz ze śmiercią żony i dwójki dzieci przepadła dynamika estetyczna, a w pałacach zapanowało widmo śmierci. Szybko przyszło załamanie psychiczne i melancholia. Wybrał samotność i odciął się od przyjaciół. W samotności zrodziła się w nim tęsknota do nowej formy twórczości malarskiej. Szukał głębi w obrazie. Ale to było powodem, że nie rozumieli go darczyńcy, a odrzucili wielbiciele. Przyjaciele opuścili go, a mecenasi skarżyli o zwrot pieniędzy. Wszędzie słyszał żądania tłumu "ukrzyżuj go!”. Z pałaców trafił do dzielnicy nędzarzy, jak oni zaniedbany i obdarty. Ponadto wtedy dopełniła się jego rozpacz, bo umarła druga żona, a najbardziej umiłowany syn Titus od niego odszedł.

Na szczęście niczym biblijny Hiob był wspomagany światłem z nieba, które dało mu poczucie Mędrca. Dzięki temu wyjawił Titusowi swoją nową filozofię życia: "Chcąc dobrze poznać sens życia, trzeba przejść przez wielką burzę. Trzeba odejść od siebie a potem upaść i w tym upadku siebie odnaleźć. Własną znikomość, własną małość. I wówczas nagle przed człowiekiem otwiera się bezmiar szczęścia” (s. 99).

Rembrandt sam dał się poznać jako marnotrawny syn z monologu, który stał się głębokim wyznaniem: "Otóż chcę wrócić do domu. Pragnę posłuchać szelestu młyńskich skrzydeł. Pragnę wdychać zapach lejdzkich pól i odnaleźć w mroku młyna cienie matki, ojca, siostry, brata. I chcę namalować jeszcze jeden obraz. Pozostało mi trochę farb. Jest żółta, czerwona, jest biała i czarna. Jest nawet trochę zielonej. Z oliwą wymieszam. To są ostatnie farby, jakie posiadam. Ostatnie. Powrót syna marnotrawnego. Klęknę u stóp ojca. Będzie we mnie wszelkie kamienne znużenie. W dotyku rąk ojcowskich będzie cicha, wszystko wybaczająca łagodność”(s. 138).

Nie trudno z tego monologu wyciągnąć wniosek. Rodzice Rembrandta już dawno spoczywali na lejdzkim cmentarzu w grobie. Czekał więc na niego tylko jeden Ojciec - Bóg. W synu marnotrawnym obudziły się myśli i motywacje religijne, będące podstawą nowej nadziei.

Inny typ syna marnotrawnego reprezentuje król Polski Bolesław Śmiały (Szczodry), któremu R. Brandstaetter poświęcił dramat Pokutnik z Osjaku.

Król Bolesław Śmiały był wielkim władcą. Przyczynił się do przywrócenia gnieźnieńskiej metropolii (1075 r.), wniósł także znaczny wkład w reorganizację Kościoła polskiego, opowiadając się za reformami papieża Grzegorza VII. Koronował się i utwierdził suwerenność państwa. Ale historycy sprawiedliwie dostrzegają również jego charakterologiczne słabości: autokratyzm i dumę, porywczość, skłonność do skrajności i do poddawania się emocjom.

Biskup Stanisław w 1072 r. objął rządy nad diecezją krakowską z pewnością za zgodą i poparciem Bolesława Szczodrego. W niewyjaśnionych jednak okolicznościach wszedł w zatarg z królem i zginął w 1079 r. oskarżony o zdradę czy bunt. Źródła potwierdzają wczesny kult biskupa Stanisława, co doprowadziło do jego kanonizacji w Asyżu w 1253 r. Jedynymi źródłami tych wydarzeń są kroniki Kadłubka i Galla Anonima. Niestety informacje płynące z tych źródeł wykluczają się i stąd do dziś panują bardzo subiektywne osądy, które często wiązały się z motywacją natury ideologicznej.

R. Brandstaetter abstrahuje od przekazów historycznych, a przyjmuje wersję legendarną. Według niej król Bolesław za swój grzech pokutuje w dalekiej Karyntii, w klasztorze w Osjaku. Zanim dotarł do swojego miejsca pokuty, długo pielgrzymował po całej Europie, uciekając niczym Kain przed własnym sumieniem. Żył w nędzy i upokorzeniu, do klasztoru benedyktynów przybył incognito. Tam wiódł życie milczącego pokutnika i dopiero na łożu śmierci wyjawił, że jest królem wygnańcem. Pochowany został w podziemiach kościoła w Osjaku.

Król Bolesław przez narratora dramatu jest jednocześnie oceniony jako sprawca tragedii: "Jeszcze nie przebrzmiały słowa konsekracji chleba, gdy rozległy się odgłosy ciężkich kroków, biegnących po kamiennej posadce, a potem łoskot padającego ciała. Król morderca” (s. 16). Wtedy dumny władca Polski popada w rozpacz i ... ucieka. Nie ucieknie jednak przed Bogiem. Nie ukryje się jak Adam pośród drzew rajskiego ogrodu. Autor dramatu wkłada w jego usta słowa:

"Idę, idę, idę w śnieżnej zamieci i jest mi zimno.
[...] Po co cierpisz? (-pyta kusiciel). I słyszy odpowiedź:
bo tak mi podpowiada sumienie, abym cierpiał od wszystkiego” (s. 19).

Sumienie zatem ratuje króla od przekleństwa, albowiem zdecydowanie wzywa go do pokuty, jedynej drogi do ocalenia. Sumienie jako głos Boga, staje się obroną tak silną, że pokutnik odrzuca wszelkie podszepty szatana. Zły duch (diabeł), bardzo podobnie jak w kuszeniu Jezusa (Mt 4, 8), działał na niego wyobraźnię, nęcił, wabił, obiecywał, kłamał: "Za murami tego klasztoru jest piękny świat. Są miasta i wsie rozbrzmiewające pełnią życia, są kobiety, jest miłość, jest muzyka. Zapomniałeś, jak smakuje wino. Zapomniałeś, czym są pocałunki ukochanej kobiety. Zapomniałeś, czym są noce majowe, czym są westchnienia miłosne... Przestań cierpieć...” (s. 40).

Na wszelkie pokusy szatana król Bolesław sięga po jeden oręż - modlitwę. Charakterystyczne u R. Brandstaettera jest to, że widział ratunek w modlitwie do Maryi. Uczył tak jako Żyd - Spełniony, który stanął na obszarze Starego Testamentu zawierającego obietnicę Mesjasza i na obszarze Nowego Testamentu, gdzie Mesjasz "przyszedł” z Matki Dziewicy Maryi:

"Anioł kołysze złotym dzwonem
Na Anioł Pański bije dzwon ...
Bądź pozdrowiona Maryjo
Pasterko naszych łez
Bądź pozdrowiona Panno Macierzyńska
Błogosławiona między niewiastami
Pełna łaski
Rodzicielko Mesjasza
Panno wybrana
Jesteś piękna jak namioty Kedaru
Jak kobierce Salomonowe
Jak stoki Gileadu
Jak ogród pachnący balsamem i nardem
Sarno na zielonych łąkach
Miłości nad śmierć silniejsza” (s. 30).

Modlitwa z dramatu wskazuje, że Autor wiązał teksty biblijne obu Testamentów, czasu wyczekiwania i czasu wypełnienia (por. Prz 6, 6; 8, 6). Syn Marnotrawny z dramatu Pokutnik z Osjaku zostaje także przyjęty przez Boga Ojca: "Tym wszystkim, którzy będą ciebie pytać, powiedz, że jestem królem..., że król pokutował, że własnym życiem, własną odkupiłem zbrodnię...” (s. 57). Potem pada odpowiedź prawie podobna do słów Jezusa - Króla na krzyżu do dobrego łotra:

"Trumnę przykryjcie szkarłatnym całunem
Jak miłosiernym milczeniem. Albowiem
Zmarły jest godzien królewskiego pogrzebu,
Chociaż do jego trumny nie włożymy
Berła
Ni jabłka
Ni złotej korony” (s. 58).

Do pięknego opisu przebaczenia, Pisarz - Poeta dodaje śpiew chóralny zakonników, który wprowadza pokutnika do krainy życia słowami psalmów:

"Beati quorum remisse sunt iniquitates
Et quorum tecta sunt peccata” (s. 58).4

W twórczej wyobraźni R. Brandstaetter powstał jeszcze jeden, inny, niezwykle "pogmatwany” syn marnotrawny, oficer "SS” Born z dramatu Dzień gniewu. Oficer jawi się w różnych sytuacjach biograficznych. Najpierw zaskakuje jego młodzieńcza przeszłość, kiedy w Rzymie, w seminarium duchownym studiował teologię i przygotowywał się na kapłana. W tym samym czasie - i także w Rzymie - studiował przeor klasztoru, w którym rozgrywa się scena dramatu. Spotkanie "po latach” zakonnika i oficera "SS” było przygotowane misternie i obmyślone jako zemsta Borna na dawnym koledze i na jego współbraciach zakonnikach. Pretekstem był zbiegły Żyd, który znalazł schronienie w klasztorze. Oficer wydaje się zupełnie "bez sumienia”. Dla niego Bóg przestał istnieć, naturalną konsekwencją była więc zagłada Żydów i wszystkich, którzy mieli odwagę myśleć inaczej. Człowiek, który nie ma sumienia i nie wstydzi się żadnych swoich grzechów, staje się tylko nośnikiem prawideł biologicznych. Ale Bóg, jak poucza wielki prorok Izajasz, ma swoje niezbadane plany, drogi i myśli, które nie są planami, drogami i myślami ludzi (por. Iz 55, 8). Stąd w sytuacji bez wyjścia nagle w dramacie staje się to, co było całkowicie nieprzewidziane. Born nagle zmienia swoje rozkazy i woła:

"W klasztorze nie ma Żyda. Oni są niewinni,
To był fałszywy donos owej szantażystki,
Której zwłoki tu leżą [...].
Ściągnijcie posterunki. Wracamy do miasta” (s. 122)

Spotkanie syna marnotrawnego z Ojcem - Bogiem zawsze ma wymiar eschatyczny. I właśnie w tym dramacie eschatologia jest na pierwszym planie. Born, opuszczając klasztor, ginie w zamachu dokonanym przez ludzi z "podziemia”. Przeor słyszy serię wystrzałów i wybuchy ręcznych granatów. Rozumie, co się stało i zaczyna modlitwę:

"Boże, ten, który teraz umiera,
Jest zbrodniarzem,
Za chwilę zaczniesz sprawować sąd
Nad spróchniałym człowiekiem” (s. 130).

Jakie ma szanse na przebaczenie!? ... Na słowa Jezusa: "Zaprawdę, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju” (por. Łk 23, 43). Odpowiedź na pytanie o szansę musi być uwzględniona w kontekście rozmowy Jezusa z Piotrem. Piotr dowiaduje się, że ma przebaczać "siedemdziesiąt siedem razy”, to jest zawsze (por. Mt 18, 21-23). Przeor pomny na pouczenie Jezusa prosi:

"Ale zechciej, o Panie,
Z rachunku jego grzechów
Wymazać zło,
Którym mnie doświadczył.
Ja mu je przebaczam” (s. 131).

Skutek tej modlitwy, a tym samym pośmiertna rzeczywistość Borna jest osłonięta tajemnicą.

Wydaje się, że dla szacunku wobec Autora dramatu Dzień gniewu należy uważniej spojrzeć na inną postać, pozostającą na uboczu, w cieniu głównych postaci. Jest nią ukrywający się w klasztorze Żyd Emanuel Blatt. Jego - niby przypadkowa - obecność pośród zakonników sugeruje możliwość czy nawet konieczność przejścia od judaizmu do chrystianizmu, od Starego Zakonu do Kościoła. R. Brandstaetter ustami Przeora wyraża nie tylko autobiograficzną prawdę, ale swoje poetyckie marzenie:

"Wszystko rozumiem. Ale się zastanów,
Czy rzeczywiście jesteś pełnym Żydem,
A może tylko marnotrawnym synem
Który porzucił dom swojego Ojca
I poszedł w obcą, daleką krainę
Aby roztrwonić całą swą majętność?
Żydem dopiero będziesz w pełni,
Gdy uznasz Boga w cierpiącym Chrystusie,
Ale to nie jest odejście od siebie
To tylko powrót do swojego domu
Do domu Ojca, który jest w niebiosach.
To tylko powrót do prawdziwych dziejów,
Nad święte brzegi Nowego Przymierza,
Które wypływa z świętych ksiąg żydowskich
Jak rzeka z źródła” (s. 75).

Wydaje się zatem słuszne stwierdzenie, że R. Brandstaetter w synu marnotrawnym, w każdym wcieleniu pragnie czytelnikowi wykrzyczeć prawdę: "To nieważne, że jesteś grzesznikiem, że masz problemy z wiarą w Boga, ważne jest, że Bóg wierzy w ciebie”.5

 

Zanurzenie dramatów w słownictwie biblijno-religijnym

 

Dramaty przepojone są słownictwem Biblii, o której R. Brandstaetter powiedział, że: "jest Księgą jego żywota, z którą nigdy się nie rozstaje, że jest z nią na co dzień”. Ponadto teksty dramatów są przeplatane słownictwem biblijnym i religijnym.

Dramat Powrót syna marnotrawnego ma ich w sumie 69. Należą do nich imiona, nazwy, wyrażenia, jak: Bóg (8), bliźni (3), Chrystus (14), diabeł (2), Ewangelia (2), grzech (3), krzyż (8), łaska (2), Maryja (2), modlitwa (3), Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus (3), Na litość Boską (5), Pismo Święte (7), Samson (3), sumienie (2).

Dramat Dzień gniewu zawiera 222 imiona i nazwy: Anioł (2), Apokalipsa (3), asceza (2), Bóg (40), błogosławieństwo (2), Chryste eleison (1), Chrystus (21), Dawid (3), Ewangelia (3), Golgota (1), Jezus (7), Jerozolima (3), Judasz (2), klasztor (21), konfesjonał (2), krzyż (11), Kyrie eleison (1), kościół (2), modlitwa (8), Maryja (2), Madonna (2), miłosierdzie (5), niebo (3), Nowe Przymierze (2), ogrody Gethsemani (2), Pan (28), pokuta (2), piekło (9), przeor (22), psalmista (2), psalm (2), Sybilla (1), Stary Zakon (1), świat chrześcijański (1), spowiedź (2), wiara (3).

Zważywszy, że analizowane dramaty nie są obszerne co do ilości stronic, bo Powrót syna marnotrawnego ma ich 142, Pokutnik z Osjaku - 60, Dzień gniewu - 134, można pokusić się o spontaniczne stwierdzenie, że R. Brandstaetter nie [potrafił pisać bez Biblii. Dziennikarka napisała o nim, że "najmocniej zapisał się w dziejach literatury polskiej dzięki temu wszystkiemu, co dopisał do tej jedynej Księgi”.6

W analizowanych dramatach synowie marnotrawni są z różnego czasu i życiowego powołania. W ich życiu jednak można dostrzec identyczne biblijne rzeczywistości - wątki: droga, którą muszą pokonać, by spotkać Ojca - Boga; walka, którą muszą stoczyć, sumienie - świadek i sędzia czynów; łaska - nadprzyrodzona moc, która człowieka "niesie”, rehabilituje i uświęca.

 

Droga

 

Człowiek Biblii - jest ciągłym pielgrzymem, jest w drodze.7 Drogę wytycza Bóg. "Wszystkie drogi Boże są proste” (Pwt 32, 4). Człowiek przez zło moralne wykrzywia drogi Boże. Judaizm sprowadza całe życie człowieka do drogi dobra i zła. Droga dobra jest synonimem sprawiedliwości (Prz 2, 20-22; 5, 6; 6, 23; 15, 24). Droga zła prowadzi do zatracenia. Błąkają się na niej głupcy i grzesznicy (Prz 12, 15; Syr 21, 10; Ps 1, 6; Jr 12, 1).

Według nieomylnego pouczenia Biblii człowiek jest wolny w wyborze drogi. Stąd ponosi odpowiedzialność moralną za dokonany wybór. W Nowym Testamencie drogą jest Chrystus (J 14, 6) - drugi Mojżesz (Ł 24, 15; Hbr 3, 10), który przez "rozdarcie zasłony ciała” (Hbr 10, 10) utorował ludziom drogę do Ojca.

W biblijnym opisie drogi - wędrówki jest misternie wychwycona i ukazana relacja powołanego człowieka do powołującego Boga. Abraham musiał dokonać niezwykle trudnego wyboru i dać ryzykowną odpowiedź na wezwanie Boga. Pociągała ona za sobą rezygnację z dotychczasowej stabilizacji. Jedyną motywacją decyzji była wiara. Abraham jest przykładem człowieka Bożego, któremu najpiękniejszą pochwałę wydaje autor natchniony w Liście do Hebrajczyków: "Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego (...). Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej (...)” (Hbr 11, 8).

Życie Abrahama obrazuje więc to, co oznacza bycie człowiekiem wiary, a jego wędrowanie (pielgrzymowanie) staje się obrazem podążania do ojczyzn, z której się nie wraca, bo jest wieczna i nieutracalna.

Drugim wędrowcem - pielgrzymem w drodze jest Mojżesz. Nie schodzi on z wyznaczonej i wybranej drogi. Stąd napisze o nim Hagiograf: "Przez wiarę wytrwał, jakby widział Niewidzialnego” (por. Hbr 11, 27).

Drogą w Biblii jest nauka objawiona i zasady moralności (por. Dz 9, 2; 13, 10). Chodzenie tą drogą prowadzi człowieka do celu i przejawia się w niej paedagogia Divina - pedagogia Boża. W tym świetle biblijnym syn marnotrawny wybrał drogę złą. Poszedł do obcej krainy, gdzie doszło do degradacji jego osobowości i utraty jego godności. Znękany i poniżony, po głębokiej refleksji udał się w powrotną drogę. Ojciec - Bóg czekał na niego, przyjął, wziął w ramiona, ucałował, polecił przyodziać go w nową szatę, na nogi nałożyć sandały, a na rękę pierścień. Te symbole świadczyły o przywróceniu synowi marnotrawnemu godności syna, który z Ojcem dzieli całokształt dobra. Przez powrót dokonało się pojednanie wertykalne - w pionie - z Ojcem. Nie doszło jednak do pojednania horyzontalnego - w poziomie. Brat, który nie był synem marnotrawnym, nie zdobył się na przyjęcie brata. Według zamysłu Ewangelisty ta przypowieść miała pozostać nieskończona, jako wezwanie do pojednania świętych i grzeszników, niewierzących i pokutników, judeochrześcijan i poganochrześcijan. Przypowieść Jezusa zredagowana przez ewangelistę Łukasza poucza i przynagla, aby każdy człowiek niezależnie od swojego Sitz im Leben, religijnego, moralnego, społecznego był przygotowany do przyjęcia i pojednania się z bratem - bliźnim marnotrawnym po jego powrocie.

W biblijnej, psychologicznej i egzystencjalnej wizji R. Brandstaettera drogę "tam i z powrotem” powtarza Rembrandt, który przyznał, że postąpił źle, ale podjął uzdrawiającą decyzję: "Trudna jest droga powrotna. Zawsze się wraca inną drogą niż ta, którą się wyszło. Na powrót trzeba zasłużyć i trzeba wrócić innym, lepszym i bardziej prawdziwym” (s. 100). Wyznanie Rembrandta jest jakby powtórką spowiedzi syna marnotrawnego z przypowieści biblijnej.

Do drogi powrotu zdecydował się inny syn marnotrawny - Pokutnik z Osjaku, trawiony potrzebą wyspowiadania się, otrzymania pokuty, w nadziei, że jeśli nie ludzie, to Ojciec Bóg przyjmie go w swoje ramiona.

Najbardziej, po ludzku mówiąc, podejrzana jest droga powrotna oficera "SS” Borna. Jego niespodziewana śmierć spowodowała milczenie świadków, których zabrakło. Można tylko, idąc tropami ścieżek biblijnych, w pokorze przyjąć domyślną prawdę, że spotkanie syna marnotrawnego Borna z Ojcem - Bogiem dokonało się w majestacie tajemnicy.

Wszyscy trzej otrzymali szanse pojednania w pionie. Ojciec - Bóg przygotował dla nich ucztę weselną. Różnica dotyka pojednania w poziomie. Rembrandt malując obraz Powrót syna marnotrawnego stworzył bardzo inteligentną kompozycję rąk ojca. Tym synem, który klęczy, jest bezsprzecznie on sam, z kolei ojciec obejmujący jego skuloną, pełną pokory i synowskiego umiłowania sylwetkę, ma dziwne dłonie, jedna jest dłonią mężczyzny, druga jest dłonią kobiety. W ten sposób oddał cześć swoim rodzicom - ojcu i matce, może też zasugerował, że Ojciec - Bóg posługuje się rękami Matki - Maryi!?.8

Także król Bolesław raczej do dziś czeka na pojednanie z narodem. Historycy, studenci, nauczyciele historii, jakże skutecznie tego pojednania mu odmawiają.

Niemiec - Oficer "SS” Born zadziwił Emanuela Blatta, a przeor i pozostali zakonnicy odetchnęli. Pozostaje jednak bez odpowiedzi domyślne pytanie - czy przebaczyli mu wszyscy Żydzi? Tu na pewno nie doszło do pojednania "w poziomie”.

 

Walka

 

Biblia ukazuje ludzi walki. Są to święci (por. Rdz 33, 1-15), mocarze ducha (por. Syr. 48, 12-14; 50, 1-21), bohaterowie prawdy (por. 2 Mch 18-31), świadkowie wiary (por. Hbr 11, 8-40), obrońcy monoteizmu (por. 1 Mch 1-27). Biblia demaskuje zarazem i niekiedy  w sposób jaskrawy odsłania klęski człowieka i jego pogrążenie w profanum. Według relacji Starego Testamentu w historii zbawienia dochodzi do bratobójstwa (por. Rdz 4, 1-16), do cudzołóstwa (por. 2 Sm 11, 3-27), do gwałtu (por. Rdz 38, 1-9), do homoseksualizmu (por. Rdz 19, 7; Kpł 18, 22), do kazirodztwa (por. Rdz 38, 1-30).

Na kartach Biblii są konkretne przykłady walki: Walka Dawida z Goliatem (1 Sm 17, 1-34), Judyty z Holofernesem (Jdt 12, 16-13, 10), Jonata z Tryfonem (1 Mch 13, 12-24). W swoisty sposób "walczy” Jakub z nieznanym Mocarzem nad rzeką Jabbok (Rdz 32, 25-32). W rzeczywistości było to dramatyczne, wewnętrzne zmaganie się z Bogiem. Ta walka była szczególnie bliska i droga R. Brandstaetterowi. On też przeżył i stoczył podobną walkę jak Patriarcha - Izrael: "Pod Jakubowym namiotem rozgrywa się trudna walka. Człowiek coraz zajadlej bronił się przed Bogiem, który na każdy jego sprzeciw odpowiadał deszczem kamieni i karał nocami pełnymi lęku i grozy [...]. Powoli poczynamy rozumieć, że dla człowieka, którego Bóg ściska, cały świat jest szczelną siecią. Nigdy nie wiadomo, kiedy przychodzi pora przemiany. Ale gdy wybije ta godzina, wszystko, co się dzieje dookoła ciebie, biedny człowieku, pcha cię nieomylnie w niewód Galilejskiego Rybaka (...). Ci, którzy mają posiąść nową wartość życia, muszą utrącić wszystkie stare wartości (...). Z ilu uczuć trzeba zrezygnować, by zostać sobie wiernym!”.9

Bezspornie biblijny wątek walki "odtworzony” we wnętrzu R. Brandstaettera niemal z konieczności pojawił się w dramatach. I tak syn marnotrawny - Rembrandt toczy walkę o sławę i bogactwo, przegrywa miłość najukochańszych osób, w końcu walczy z sobą o siebie. A przecież nie miał siły, aby zmienić swoje otoczenie, a tym samy swoją opcję życia. On nie był w sytuacji człowieka, który pragnął z głodu jadać paszę świń. Jego największy upadek to pycha. Cornelia - matka swoją pierwszą (i jedyną) wizytę u syna komentuje tak: "Piękne macie mieszkanie. Nigdy nie byłam w waszym mieszkaniu. Opowiadano mi, że kupiłeś własny dom. Obcy ludzie opowiadali mi, że jesteś bogatym i sławnym człowiekiem. Nic nie pisałeś, synu”.10 Ta, wydawałoby się na pozór prosta i delikatna charakterystyka uczuć matki względem syna, wywołała w nim poczucie wstydu. Nie bronił się, milczał. Ale walka trwała w jego wnętrzu. Rychło dają się zauważyć jej owoce, ponieważ syn zmienia wizję obrazu zamówionego przez strzelców. Tu już nie jest tym samym malarzem, który schlebia drugim. Przeciwnie, namalowane na płótnie postacie odsłaniają małostkowość i głupotę. To spowodowało atak. A był on gwałtowny i totalny: "Ja cię do sądu podam. Ja cię o oszustwo oskarżę! W więzieniu zgnijesz. Rozgniotę cię jak robaka. Ostatnią szmatę z ciebie zedrę. Ostatni kęs chleba z ust ci wydrę! Ostatni kamień spod głowy ci usunę! Ziemię, na której spać będziesz, spod głowy ci odejmę”.11

R. Brandstaetter ukazuje też Pokutnika z Osjaku, który podejmuje walkę dla rozpoczęcia pokuty - jako drogi powrotu do Boga: "Ja, nędzne bydlę, wierzgające przeciw Twoim przykazaniom, które pogwałciłem zbrodniczym podstępkiem”.12 W innym miejscu wyzna: "Jestem pośmiewiskiem ludzi i wzgardą pospólstwa. Wszyscy, którzy mnie widzą, szydzą ze mnie. Słusznie uczyniłeś mnie robakiem”. 13 Albo: "O Panie, zrównaj mnie z padliną”.14

Najmniej słów pada z ust trzeciego syna marnotrawnego - oficera "SS” Borna. Walczył on z innymi, ale walkę o siebie przegrał. Stał się niewolnikiem ideologii nienawiści. Potwierdzają to słowa, które wypowiedział do swojego kolegi przeora: "Jestem twoim prawem. Taka jest moja władza. Nad podbitym narodem i podbitą ziemią, i nad wszystkim, co ta ziemia rodzi”.15 Jego dramat polegał na tym, że był świadomy swej życiowej klęski, która była skutkiem zżerającej go nienawiści: "Zamknąłem oczy i ujrzałem siebie w środku zagłady i upokorzenia”.16 Postąpił przecież jak Judasz, bo sprzedał Jezusa w bliźnich za marne srebrniki, owoc rabunków i zagłady Żydów. Z tej koszmarnej świadomości wybuchły omamy, które pchnęły go w odmęty lęku: "Miałem wczoraj taki sen (...). Mały pokorny kleryk w czerwonej sutannie krzyczał: Oddaj szkieletom ciało! Oddaj kościom ich mięso i ścięgna! Oddaj czaszkom ich usta i oczy, i uszy”.17

Born - żołnierz hitlerowskich Niemiec, mocarstwa opartego na nienawiści, czuł się zawstydzony wobec bezbronnego zakonnika, który górował nad nim mocą wiary: "(...) zwycięstwem, które zwyciężyło świat jest wiara nasza” (por. 1J 5, 5).

 

Sumienie

 

W dramatach dostrzegalne jest poczucie zawstydzenia, które przeżywają trzy personae dramatis. To zawstydzenie jest owocem budzącego się sumienia. To wyrzuty sumienia wzmagają walkę człowieka z samym sobą i doprowadzają go do postawy pokory. Biblia Hebrajska, uboga w pojęcia abstrakcyjne, nie zna terminu sumienie. Niemniej wyraźnie stwierdza, że w człowieku istnieje zdolność rozeznania Bożego Objawienia. Słowo Boże daje człowiekowi światło uzdalniające do rozumienia i oceny samego siebie, do działania świadomego i odpowiedzialnego. To uzdolnienie kanoniczna literatura gnomiczna umieszcza w sercu. Serce (hebr. leb, greckie kardia) rozróżnia i ocenia dobro i zło. Jest ono bowiem synonimem ludzkiego rozumu. Serce ma w Piśmie Świętym różne znaczenia, ale przede wszystkim jest miejscem uwewnętrznienia się Prawa Bożego: "To bowiem w sercu uzewnętrznia się prawo Boże” (Pwt 4, 39).

Przekład grecki Starego Testamentu (Septuaginta) podaje dwa razy klasyczny i jednoznaczny termin określający sumienie - syneidesis. Najlepiej sumienie określa Apostoł Paweł "Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające” (Rz 2, 14-15).

R. Brandstaetter u swoich bohaterów chce poruszyć sumienie. I tak Rembrandt w oczywisty sposób nieomal ucieka przed własnym sumieniem, które przez pewien czas skutecznie zagłuszał gwar Amsterdamu, bale i huczne przyjęcia. W końcu przyznaje: "Wiem, że mój świat to ci prości, mali ludzie, jakby wycięci z kart Ewangelii. Idę wiejską drogą i widzę wędrownych żebraków, włóczęgów, ludzi cierpiących i bezdomnych, chromych i ślepych. Dobrze mi wśród tych ułomnych, chorych i prostych”.18 

Król Bolesław nagle, może w afekcie dokonał zbrodni i szybko stał się pokutnikiem. Czas ucieczki przed wyrzutami sumienia skrócił maksymalnie, a w wersji R. Brandstaettera był pokutnikiem "od zaraz”. Bezzwłocznie przyjęta pokuta daje mu duchowe uciszenie i moc duchową. Ilustruje to dialog:

"Kusiciel - [...] biedny człowieku.
Pokutnik - Nie jestem biedny. Jestem bardzo bogaty.
Kusiciel - Nie widzę tego [...]
Pokutnik - Tak, to trudno dostrzec. Jestem pokutnikiem.
Kusiciel - Czy pokutę uważasz za bogactwo?
Pokutnik - Za wielkie bogactwo.
Kusiciel - Za co pokutujesz?
Pokutnik - Za grzechy.
Kusiciel - Jak pokutujesz?

Pokutnik - Cierpię.

Kusiciel - Czego chcesz dokonać swoim cierpieniem?
Pokutnik - Pragnę odkupić zło”.19

W tych odpowiedziach przewija się już ład moralny Pokutnika. To nic, że w Polsce pozostało królestwo. Dla pokutnika Bolesława ważne stało się sumienie.

Spośród bohaterów trzech dramatów jedynie Born dokonuje błędnego wyboru. Ucieczka przed sumieniem doprowadziła go do okrucieństwa. Jednak Bóg przemówił do niego na inny sposób. Sprawił, że Born zaczął się zastanawiać: "Czy człowiek może budować swoje życie ze samych zwycięstw, defilad i oklasków? Z radosnych marszów i samochwalczych przemówień?”.20 Bóg ponadto pobudził Borna do tego, że usiłował porównywać swoje życie z  życiem Przeora-zakonnika: "Wiem, kim jestem w godzinie zwycięstwa, ale nie wiem, kim będę w godzinie klęski. A tym czasem twój Bóg rozdaje łaskę, która w porę twojego tryumfu i w porę twojej zagłady pozwala ci zachować z równym spokojem to samo oblicze i tę samą godność. I ten sam sens istnienia”.21

Nasuwa się jeszcze pytanie: ile dla nawrócenia Borna zdziała cicha modlitwa zakonników!? Na to pytanie jednak nie ma odpowiedzi ani w dramacie, ani w dyskusji. To tajemnica Tego, który jest "Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec”.22

 

Łaska

 

Biblia jest wysławianiem łaski przejawiającej się w dziejach zbawienia i w wybranych ludziach "wciągniętych” w realizację zamysłów Boga.23 Opis łaski dochodzi do zenitu w Pieśni o Logosie - "(...) z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali; łaskę po łasce. Podczas gdy prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa” (J 1, 16-17). Tajemnicze działanie łaski w człowieku i wezwanie do współpracy z nią opisują inne teksty: "Za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna” (1 Kor 15, 16), "Wszystko mogę w Bogu, który mnie umacnia” (Flp 4, 13), "Nie żebyście uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz [wiemy, że] ta możność nasza jest z Boga” (2 Kor 3, 4), "Współpracując zaś z Nim zapewniamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej” (2 Kor 6, 1), "Dobrze jest wzmacniać serce łaską” (Hbr 13, 9).

Problem łaski jest szczególnie obecny w wielkiej literaturze XX wieku. Eksponują go laureatki nagrody Nobla - konwertytki Gertruda von Le Fort (Hymny do Kościoła), Sigrid Undsed (Krystyna córka Lawransa), Charles Peguy (Święci Młodziankowie), G. K. Chesterton, (Święty Franciszek z Asyżu), B. Narschall (I oni otrzymali po denarze), G. Bernanos (Dialogi karmelitanek), J. Green (Koniec romansu), F. Mauriac (Kłębowisko żmij).

Tą grupą największych pisarzy katolickich interesowali się teologowie i podziwiali ich świadectwo wiary i działanie łaski w człowieku. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że R. Brandstaetter dorównuje wielkim autorytetem ze świata pisarzy i z wielkim wyczuciem teologii biblijnej śledzi i odgaduje "zygzaki” łaski w życiowej drodze człowieka. Potwierdzają to trzy poddane analizie dramaty. I tak Rembrandt stwierdza: "Wasz świat, bogactwa, brylanty, pieniądze, dom na Breedstraat, to wszystko jest mi dziś niepotrzebne. Niepotrzebne jest mi dziś złoto, niepotrzebna jest mi dziś sława. Niech złoto biorą inni. Niech ze sławy mojej inni żyją”.24

Król Bolesław słyszy wstawienniczą modlitwę chóru zakonników, która może uprosić mu potrzebną łaskę: Requiem aeternam dona ei Domine, Et lux perpetua luceat eis.25

Born przeżywa radość płynącą z "dobrego uczynku” i jest przez to inspiratorem uwielbienia Boga przez innych ludzi, to jest przeora - zakonnika i Blatta - Żyda:

"Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba
Boże Izraela
Chrystusie
Jesteś, który jesteś
(...)
W namiotach Abrahama
W niewidzialnych oczach Izaaka
Na szczeblach drabiny Jakubowej
I na szczycie Synaju
I na szczycie Morii
I na szczycie Góry Błogosławieństw
I na szczycie Góry Przemienienia
I na szczycie Golgoty”.26

Z analizy dramatów w oparciu o wątki biblijne, będące kluczem do ich zrozumienia, powstaje szokujące pytanie - czy Brandstaetter widział możliwość pojednania ludzi w fazie ziemskiej!? Z opisu drogi, walki, sumienia Polaka, Holendra, Borna - przedstawiciela totalitarnego systemu, Żyda - wydaje się to nieprawdopodobne. Pewne raczej jest to, że król Bolesław z XI wieku, Rembrandt z XVII wieku, Born z XX wieku w ujęciu R. Brandstaettera na mocy łaski na wzór biblijnego syna marnotrawnego spotykają się pojednani ze sobą w domu Ojca - Boga.

Pozostaje więc jedno - zachowanie ufnego i pokornego szacunku dla tajemnicy człowieka i planów Boga. Prawdopodobnie każda inna ocena pozostawałaby w niezgodzie z poprawnymi biblijnymi przemyśleniami i literackim kontekstem Romana Brandstaettera.  

 

 

1. R. Brandstaetter, Poezje, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1980, s. 53

2. T. Krzemień, Biblia na stole, Kultura 19 X 1980 r.

3. R. Brandstaetter, Powrót syna marnotrawnego i inne dramaty, Wydawnictwo Poznański, Poznań, 1979; R. Brandstaetter, Pokutnik z Osjaku, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1979; R. Brandstaetter, Dzień gniewu, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1962


4. "Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość,

którego grzech został puszczony w niepamięć.

Szczęśliwy człowiek,

któremu Pan nie poczytuje winy,

w którego duszy nie kryje się podstęp”.  (Ps 32, 1-2).

5. Por. Z. Lichniak, Bliżej Brandstaettera, w: R. Brandstaetter, Poezje, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1980, s. 39

6. R. Brzezińska, [...] będziesz Biblię nieustannie czytał, Słowo. Dziennik Katolicki Nr 210 (28 X - 1 XI 1994 r.)

7. Na strukturę pielgrzymki składają się trzy elementy: człowiek wierzący, droga i sacrum.

8. Albo oddaje prawdę, że Bóg Ojciec przejawia matczyną dobroć i czułość?

9. R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1981, s. 14

10. R. Brandstaetter, Powrót syna marnotrawnego i inne dramaty, Wydawnictwo Poznański, Poznań 1979, s. 44

11. Tamże, s. 80

12. R. Brandstaetter, Pokutnik z Osjaku, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1979, s. 21

13. Tamże, s. 42

14. Tamże, s. 43

15. R. Brandstaetter, Dzień gniewu, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1962, s. 111

16. R. Brandstaetter, Dzień gniewu, s. 111

17. Tamże, s. 124

18. R. Brandstaetter, Powrót syna marnotrawnego..., s. 14; Por. Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym i encyklika Jana Pawła II Veritatis splendor.

19. R. Brandstaetter, Pokutnik z Osjaku, s. 23

20. R. Brandstaetter, Dzień gniewu, s. 112

21. Tamże, s. 113

22. Tamże, s. 132

23. Por. Convertis du XX siècle, Casterman, Paris-Tournai, vpl. I-V, 1957-1959

24. R. Brandstaetter, Powrót syna marnotrawnego..., s. 138

25. R. Brandstaetter, Pokutnik z Osjaku, s. 57

26. R. Brandstaetter, Dzień gniewu, s. 133